FB BIP
 
OGŁOSZENIA
 
NOWOŚCI NA STRONIE
 
NAJNOWSZE ZDJĘCIE
W galerii
znajduje się
10303 fotografii
posegregowanych
latami
lub w albumach
tematycznych...

 
Nawigacja
V. Święta   Słowiańskie święta solarne


Słowiańskie święta solarne
  Religia Słowian - zespół wierzeń, mitów i praktyk kultowych Słowian w okresie przed chrystianizacją. Informacje o religii Słowian w nikłym stopniu dotrwały w źródłach do dnia dzisiejszego. Nie zachowały się żadne źródła bezpośrednie, a jedynie lakoniczne relacje chrześcijańskie, często spisywane przez niezorientowanych bezpośrednio w temacie autorów lub kronikarzy żyjących w kilkadziesiąt, czy kilkaset lat po chrystianizacji. Pełna rekonstrukcja wierzeń słowiańskich nie jest możliwa, a dokonywane próby często budzą wątpliwości, co do tego czy przyjęte metody są właściwe i wiarygodne. Rekonstrukcja odbywa się przede wszystkim w oparciu o ślady dawnych wierzeń zachowane w folklorze i wierzeniach z okresu już chrześcijańskiego. Nie bez znaczenia są także badania z zakresu szerzej pojmowanej teorii religii.

  Rodzimowierstwo słowiańskie, słowianowierstwo - system wierzeń etnicznych odwołujących się do tradycji przedchrześcijańskich, głównie wspólnoty słowiańskiej - czasem z elementami mogącymi wywodzić się z mitologii i legend dawnych plemion zamieszkujących obecne tereny Polski przed osadnictwem słowiańskim (lub z tym osadnictwem się przenikającymi) jak ludność germańska, bałtycka (Prusowie), czy nawet celtycka, dla których wspólnym mianownikiem była świętość natury.
  Rodzimowierswo słowiańskie (system wierzeń etnicznych) opiera się głównie na wierzeniach funkcjonujących wśród Słowian przed chrystianizacją. Niektóre prądy R. czerpią także inspiracje zarówno z późniejszych elementów folkloru ludowego, który swoje źródła miał w obrzędach z czasów pogańskich (np. topienie Marzanny, Noc świętojańska, itp.), jak również z wcześniejszych obrzędów i wiar pozostałych, dawnych kultur etnicznych na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Mogły to być elementy pochodzące od starych kultur celtyckich, zapożyczenia od ludów germańskich i bałtyckich, ze szczególnym uwzględnieniem Prusów, którzy przez długi okres czasu sąsiadowali z plemionami słowiańskimi na północnym wschodzie. Wpływy tych kultur są generalnie akceptowaną zasadą wynikająca z faktu długiego sąsiedztwa i zapożyczania zwyczajów i elementów mitologii religijnej między różnymi kulturami w terenach styku tych kultur.
  Doba romantyzmu polskiego przyniosła zainteresowanie zwyczajami ludowymi i usiłowania literackie i filozoficzne zwrotu ku kulturze rodzimej. Ten charakterystyczny rys polskiego romantyzmu był odwróceniem się od zasady epoki neoklasycznej, która często zwracała się ku tradycji klasyki śródziemnomorskiej, nie szukając wzorców lokalnych. Charakterystycznym jest tu przykład wczesnej twórczości Adama Mickiewicza, który nawiązywał do wierzeń i "guseł" lokalnych podnosząc je tym samym do wyżyn tematu literackiego i tworząc ethos ludowości i historyzmu.
  Polskie ruchy rodzimowiercze za swego duchowego prekursora uznają Zoriana Chodakowskiego. Pod wpływem idei romantyzmu niemieckiego podjął się badań nad ludowością polską i jej korzeni historyczno-mitologicznych. W pracy O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem z 1818r. zarysował propozycje odrodzenia duchowego narodu poprzez oparcie się na kulturze ludowej i odnalezienie w niej elementów z czasów przedchrześcijańskich.
  W okresie międzywojennym powstały i działały w Polsce organizacje o charakterze rodzimowierczym: Zadruga, Lechickie Koło Czcicieli Światowida oraz środowisko skupione wokół pisma Demiurg. Po upadku PRL powstało szereg nowych organizacji, stowarzyszeń i grup wyznaniowych, np. Rodzimy Kościół Polski, Polski Kościół Słowiański, Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury "Niklot", Rodzima Wiara (zarejestrowane jako Zrzeszenie Rodzimej Wiary) i.in.
  W rodzimej wierze rytuałami są przede wszystkim obchody świąt cyklu przemian w przyrodzie (święta solarne, łac. sol - Słońce), związane z charakterystycznymi dla Europy porami roku. Poczynając od wiosny, a kończąc na zimie zataczany jest przez naturę krąg cyklu życia, śmierci oraz narodzin. W kluczowych momentach tego cyklu rodzimowiercy obchodzą cztery najważniejsze słowiańskie święta:


*  21 marca - Jare. Równonoc wiosenna. Pierwszy dzień wiosny. Święto poświęcone narodzinom nowego życia po mroźnej zimie. Święto poświęcone odrodzonym bogom Jaryle i Rodowi.
*  21-22 czerwca - Kres / Noc Kupały, Noc Kupalna, Kupalnocka. Przesilenie letnie. Szczyt i jednocześnie upadek władzy Jaryły. Święto obchodzone ku czci słońca i ognia. Święto poświęcone bogu Dadźbogowi Swarożycowi.
*  23 września - Święto Plonów. Równonoc jesienna. Pierwszy dzień jesieni. Święto poświęcone bogom Perunowi i Dadźbogowi Swarożycowi. Pozostałością jest obrzęd dożynek.
*  21-22 grudnia, czasem obchodzone aż do 6 stycznia - Gody, Kres, Stado, Kolęda. Przesilenie zimowe.

  Oprócz wymienionych świąt głównych obchodzone są również inne święta poboczne, związane z tradycjami regionalnymi oraz kultem zmarłych, np. obchodzone kilka razy w roku (szczególnie w okresie kwietniowym oraz około 2 listopada) "Dziady" - święto ku czci zmarłych Przodków. W innych krajach słowiańskich współcześnie stosunkowo popularne są też święta poświęcone poszczególnym bogom, jak Dzień Welesa (Czechy, Rosja), Święto Peruna (21 lipca, Słowacja, Rosja) czy Mokoszy (Rosja, Słowacja, Czechy), a także takie święta jak: Kraczun (Rosja, Słowacja), Koljada-Kolęda (Rosja), Kamajeżyca (w różnych wersjach nazwy).



  Jare Święto (pierwszy dzień wiosny) to etniczne święto Słowian, przypadajace na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca.
  Dla Słowian święto to poświecone było szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok.
  Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu - trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach.
  Nie obyło się ze strony Chrześcijaństwa z próbami zakazania tego starosłowiańskiego zwyczaju, czego pierwsze wyraźne wzmianki znaleźć można w 1420r. na Synodzie Poznańskim. Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIIIw. próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w okresie środy przedwielkanocnej) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem.
  Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie "budowali" wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie, pieczono placki, a szczególnie wiosenne kołacze.
  Najważniejsze było jednak malowanie jajek - prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom, ale i zwierzętom gospodarczym - w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt.
  Zwyczaj malowania jaj narodził się w Persji, co może potwierdzać jedną z teorii pochodzenia Słowian. Jeśli natomiast chodzi o ziemie polskie - najstarsze pisanki, pochodzące z końca Xw., odnaleziono podczas wykopalisk archeologicznych na opolskiej wyspie Ostrówek, gdzie odkryto pozostałości grodu słowiańskiego. Wykonane zostały z wapienia. Wzór rysowano na nich roztopionym woskiem, a następnie wkładano je do barwnika - łupin cebuli lub ochry, które nadawały im brunatno czerwoną barwę. W procesie chrystianizacji pisankę wraz ze starojudejskim barankiem włączono do elementów symboliki wielkanocnej.
  Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek.
  Nazajutrz obchodzono Śmigus - rytuał, który początkowo polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach i wzajemnym oblewaniu się wodą, co symbolizowało wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób. Wierzono, iż pozwala to wygonić tzw. "złe", oczyszcza człowieka i daje mu siłę. W późniejszym czasie oczyszczenie obejmowało także popełnione grzechy. Na śmigus z czasem nałożył się zwyczaj dyngusowania ("dyngowanie"), dający możliwość wykupienia się pisankami od podwójnego lania. Nie wiadomo, kiedy te dwa obyczaje się połączyły. (więcej na temat tego zwyczaju znajdzie się w artykule dotyczącym Wielkanocy)
  Kulminacją Jarego Święta były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczyste uczty, podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi.
  Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie - z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem - miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom. W jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem.
  Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i pozostawiano dla nich jadło.
  Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza.
  W pewnych regionach dodatkowo urządzano barwne pochody zwierząt i ludzi przebranych za zwierzęta. Szły też w nich dziewczęta w brzozowych wiankach i młodzieńcy niosący palmy. Korowód zamykali muzykanci, którzy hałasowali głośno, żeby wywołać burzę, deszcz i pioruny - pierwsza wiosenna burza była bowiem postrzegana jako akt miłosny Peruna z Ziemią. Dopiero po pierwszym grzmocie można było rozpoczynać wszelkie prace związane z uprawą roli. W szczególnych przypadkach czarnym i białym wołem orano zarys wioski, co miało dodatkowo chronić jej mieszkańców przed złymi mocami.
  Obecnie większość słowiańskich tradycji Jarego Święta weszło w obrzędowość chrześcijańskiej Wielkanocy.



  Noc Kupały, zwana też Nocą Kupalną, Kupalnocką, Sobótką lub Sobótkami czy też potocznie Nocą Świętojańską to słowiańskie święto związane z letnim przesileniem Słońca, obchodzone w najkrótszą noc w roku, czyli najczęściej (nie uwzględniając roku przestępnego) z 21 na 22 czerwca (późniejsza wigilia św. Jana obchodzona jest z 23 na 24 czerwca) na obszarach zamieszkiwanych przez ludy słowiańskie, bałtyjskie, germańskie i celtyckie, a także przez część narodów wywodzących się z ludów ugrofinskich np. Finów i Estończyków.
  Na Mazowszu i Podlasiu obrzędy związane z letnim przesileniem Słońca były zwane Kupalnocką, na pograniczu polsko-ukraińskim - Kupałą, zaś w zachodniej i środkowej Polsce - Sobótką. Kupałą lub Sobótkami nazywano również ogniska palone podczas tych obrzędów.
  Słowo kupała wbrew powszechnie głoszonym opiniom najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z rosyjską formą słowa kąpiel. Jedna z wersji mówi, że noc poprzedzającą dzień św. Jana nazywano Nocą Kupały, ponieważ z ukraińskiego Kupalo pochodzi od kąpieli i nawiązuje do chrztu Chrystusa w Jordanie. Tłumaczenie takie prawdopodobnie zostało wymyślone przez świat chrześcijański nie wcześniej niż w X-XI stuleciu. Wyraz kupała pochodzi najpewniej z indoeuropejskiego pierwiastka kump, oznaczającego grupę, gromadę, zbiorowość, z którego wywodzą się słowa takie jak kupa, skupić, kupić (w sensie gromadzić). Natomiast słowo sobótka, późniejsze określenie Kupalnocki, prawdopodobnie również stworzone zostało przez Kościół i od zarania miało wydźwięk pejoratywny (o ujemnym znaczeniu) - znaczyło tyle, co "mały sabat".
  Z nazwą tą wiąże się również pewna legenda, mówiąca o tym, jakoby Sobótka była uroczystością ku czci pięknej dziewczyny o tym właśnie imieniu. Sobótka w bliżej nieokreślonym czasie zamieszkiwała ponoć bliżej nieokreśloną wioskę. Narzeczony jej, Sieciech, powróciwszy z wojny miał swą wybrankę pojąć za żonę, jednak wioska ich została nagle zaatakowana przez hordy wroga. Podczas odpierania ataku Sobótka zginęła, trafiona w samo serce. A działo się to wszystko w noc letniego przesilenia.
  Informacje na temat obchodów Sobótki są dosyć skąpe, z racji tego, że Kościół próbował te obchody początkowo zwalczać, zarówno własnymi środkami, jak i za pośrednictwem zakazów i kar ogłaszanych przez władców świeckich, później zmieniać - nadając im sens, wyraz i symbolikę chrześcijańską. Nie mogąc wykorzenić z obyczajowości ludowej corocznych obchodów "pogańskiej" Sobótki Kościół podjął próbę zasymilowania święta z obrzędowością chrześcijańską. Nadano Kupalnocce patrona Jana Chrzciciela i zaczęto nawet zwać go Kupałą z racji tego, że stosował chrzest w formie rytualnej kąpieli (w obrządku wschodnim). W wyniku chrystianizacji próbowano także przenieść obchody Nocy Kupalnej na okres majowych Zielonych Świątek, a następnie bliżej ich pierwotnego terminu, na specjalnie w tym celu ustanowioną 23 czerwca wigilię św. Jana. Przypuszczalnie w efekcie właśnie tych zabiegów, a także stopniowo przebiegającej (to postępującej, to znów cofającej się) chrystianizacji nastąpiła wtórna personifikacja terminu Kupała, a tym samym powstały odwołania do rzekomego, słowiańskiego bóstwa miłości. Stosunkowo częstym zabiegiem w średniowieczu było bowiem wypieranie lokalnych bóstw etnicznych chrześcijańskimi świętami, którym z kolei lokalna społeczność, szczególnie po cofnięciu się wpływów tegoż chrześcijaństwa - zanim całkowicie zdobyło dominację w Europie, nadawała znany sobie dotychczasowy - rodzimy wymiar kultowy.
  W wyniku tych działań obchody Kupalnocki stopniowo zaczęły zanikać, ulegały zapomnieniu bądź zniekształceniu już w okresie XII-XVw., by w drugiej połowie XVI stulecia znów "odżyć" wraz z nadejściem epoki głoszącej powrót człowieka do natury, do tego co dawne i pierwotne. Znalazło to zresztą odzwierciedlenie w literaturze tamtego okresu, m.in w Pieśni Świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego.
  "Dzień Kupały - najdłuższy w roku, noc Kupały - najkrótsza, były jednym ciągiem wesela, śpiewu, skoków i obrzędów." - pisał Józef Ignacy Kraszewski w Starej Baśni.
  Wiadomo na pewno, że Kupalnocka poświęcona była przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc. Przeprowadzane w jej trakcie zwyczaje i obrzędy słowiańskie miały zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. Było to również święto płodności, radości i miłości, Słońca i Księżyca. Na Litwie istnieje pieśń opowiadająca, jak to pierwszej wiosny po stworzeniu świata Księżyc wziął ślub ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują - najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy.
  Obchody Kupalnocki rozpoczynały się od rytualnego skrzesania ognia z drewna jesionu i brzozy (w niektórych źródłach mowa jest tylko o drewnie dębowym), po uprzednim wygaszeniu wszelkich palenisk w całej wsi. W obranym miejscu wbijano w ziemię brzozowy kołek, po czym zakładano nań jesionową piastę, koło ze szprychami owiniętymi smoloną słomą. Następnie obracano koło tak szybko, że w wyniku tarcia zaczynało się ono palić. Wtedy je zdejmowano i płonące toczono do przygotowanych nieopodal stosów, dzięki czemu szybko zajmowały się ogniem.
  Skakanie przez ogniska i tańce wokół nich miały oczyszczać, chronić przed złymi mocami i chorobą, a palenie na stosach ofiar, składanych z drobnej zwierzyny i ptactwa oraz magicznych ziół, zapewniało urodzaj tudzież płodność zwierząt i ludzi.
  Noc sobótkowa była również nocą łączenia się w pary. Niegdyś kojarzenie małżeństw należało do głowy rodu oraz starszyzny rodu i "wynajmowanych" przezeń zawodowych swatów. Dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu przyrzeczone i pragnęły uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów noc Kupały była wielką szansą na zdobycie ukochanego. Młode niewiasty plotły wianki z kwiatów i magicznych ziół, wpinały w nie płonące łuczywo i w zbiorowej ceremonii ze śpiewem i tańcem powierzały wianki falom rzek i strumieni. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to jej szybkie zamążpójście. Jeśli płynął - dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nie prędko. Jeśli zaś płonął, utonął lub zaplątał się w sitowiu - prawdopodobnie zostanie ona starą panną. Zazwyczaj jednak trochę poniżej biegu wody czekali już chłopcy, którzy - czy to w tajemnym porozumieniu z dziewczętami, czy też liczący po prostu na łut szczęścia - próbowali wyłapywać wianki. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, by zidentyfikować właścicielkę wyłowionej zdobyczy. W ten sposób dobrani młodzi mogli kojarzyć się w pary bez obrazy obyczaju, nie narażając się na złośliwe komentarze czy drwiny. Owej nocy przyzwalano im nawet na wspólne oddalenie się od zbiorowiska i samotny spacer po lesie.
  Przy okazji rzeczonego spaceru młode dziewczęta i młodzi chłopcy poszukiwali na mokradłach kwiatu paproci, wróżącego pomyślny los. O świcie powracali do wciąż płonących ognisk, by przepasawszy się bylicą, trzymając się za dłonie, przeskoczyć przez płomienie. Skok ów kończył obrządek przechodzenia przez wodę i ogień, i w tym jednym dniu w roku swojego czasu stanowił podobnie rytuał zawarcia małżeństwa.
  Legendy o kwiecie paproci, zwanym też "Perunowym Kwiatem" (napięcie w przyrodzie podczas burz miało sprzyjać kwitnieniu tej rośliny) znane są z przeróżnych podań i gdzieniegdzie przetrwały do dziś. Opowiadają o wielu ludziach, którzy błądzili po lasach i mokradłach próbując odnaleźć magiczny, obdarzający bogactwem, siłą i mądrością, widzialny tylko przez okamgnienie kwiat paproci. W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich - na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią. W legendach rosyjskich natomiast po zerwaniu gorejącego kwiatu należy wyrzucić go jak najwyżej w powietrze i szukać skarbu tam, gdzie spadnie. A zdobycie rośliny nie było łatwe - strzegły jej widzialne i niewidzialne straszydła, czyniące straszliwy łoskot, gdy tylko ktoś próbował się do perunowego kwiatu zbliżyć.
  Poza skakaniem przez ogień i szukaniem kwiatu paproci w noc Kupały odprawiano również rozmaite wróżby, bardzo często związane z miłością, które miały pomóc poznać przyszłość. Wróżono ze zrywanych w całkowitym milczeniu kwiatów polnych i z wody w studniach (opis rzeczonych dwóch wróżb znajduje się nawet w jednej z bajek dla dzieci o Muminkach autorstwa Tove Jansson), wróżono z rumianku i kwiatów dzikiego bzu, z cząbru, ze szczypiorku, z siedmioletniego krzewu kocierpki, z bylicy i z innych roślin oraz znaków. Powszechnie wierzono też, iż osoby biorące czynny udział w sobótkowych uroczystościach przez cały rok będą żyły w szczęściu i dostatku.
  W niektórych regionach wierzono, że od przesilenia wiosennego do letniego nie można kąpać się za dnia w rzekach, strumieniach czy jeziorach. Na spragnionych lata, którzy nierozsądnie zażywali kąpieli przed dniem św. Jana, podobno lubiły zaczajać się wodnice, strzygi, topielice i wszystkie inne wodne demony. W średniowieczu dzień ten poświęcono świętemu Janowi, właśnie 24 czerwca święcono wodę, wyganiano z niej złe moce i otwierano w ten sposób sezon kąpielowy. Natomiast kąpiel po zmroku lub przed wschodem słońca leczyła rozmaite dolegliwości, jako że woda była podówczas uzdrawiającym żywiołem należącym do Księżyca.
  Kupalnockę wszędzie, nie tylko wśród ludów słowiańskich, obchodzono podobnie. Szeregi stosów układanych zazwyczaj na wzgórzach płonęły owej nocy niemalże w całej Europie. W noc przesilenia letniego ogniska płonęły również na ziemiach północnej Afryki, zamieszkiwanej przez ludy muzułmańskie.
  W Czechach, tak jak w Polsce, skakano przez ogniska, co miało oczyszczać oraz chronić przed wszelakim złem i nieszczęściem. Zasuszone wianki z bylicy zakładano na rogi bydłu, by ustrzec je przed chorobami i urokami czarownic.
  Według niektórych przekazów w Rosji przez ogień skakały pary niosące na ramionach figurkę Kupały, przedstawiającą raczej już wówczas znanego pod tym przydomkiem Jana Chrzciciela, niż domniemane bóstwo miłości. Jeśli w trakcie tego zabiegu figurka wpadła do ognia, młodym wróżono rychły koniec miłości.
  W Grecji przy okazji skoków najpierw dziewczęta, a później chłopcy ogłaszali, że zostawiają za sobą wszystkie swoje grzechy.
  Serbowie od dogasających o świcie ognisk zapalali pochodnie i obchodzili z nimi zagrody i domostwa, co chronić miało przed złymi duchami.
  W Skandynawii palono ogniska na rozstajnych drogach albo nad brzegami jezior, bo wierzono, że woda, w której koniecznie należało się zanurzyć, miała podówczas właściwości lecznicze.
  Paweł Jasienica podał, że ostatni zarejestrowany przypadek prawdziwie pogańskiego świętowania Kupały miał miejsce w 1937r. na Opolszczyźnie. Współcześnie, na fali zainteresowania ludowością i ładunkiem kulturowym narodów, obchody związane z letnim przesileniem zyskują na popularności wśród społeczeństw europejskich.
  Święto to pod nazwą Līgo (23 czerwca) i Jāņi (24 czerwca) jest np. nieprzerwanie obchodzone i nadal bardzo popularne na Łotwie, gdzie ma charakter święta państwowego, a po odzyskaniu niepodległości 23 i 24 czerwca stały się dniami wolnymi od pracy.
  Również w Republice Litewskiej 24 czerwca (Rasos) jest od 2005r. dniem wolnym od pracy.
  W Finlandii Noc Świętojańska jest jednym z najważniejszych świąt w kalendarzu.
  Swoistym fenomenem w dzisiejszych czasach są coraz częściej organizowane w różnych miastach Polski obchody nawiązujące do owych dawnych, rodzimych tradycji. Do najbardziej spektakularnych zaliczyć tu można widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem, czyli tzw. Krakowskie "Wianki".
  Obecnie jako rodzime święto zakochanych Noc Kupały stanowi propozycję alternatywną dla zachodnich Walentynek.



  Święto Plonów, którego pozostałością są obchodzone po dziś dzień Dożynki, odgrywało w obrzędowości Słowian i plemion bałtyckich niemałą rolę. We wrześniu (najprawdopodobniej 23 września podczas jesiennego zrównania dnia z nocą) każdego roku dziękowano bogom za plony, plotąc wieńce, tańcząc, śpiewając i wznosząc modły o urodzaj w roku następnym. Organizowano rytualne uczty, składano ofiary, przede wszystkim Świętowitowi, wróżono i przepowiadano przyszłość.
  Stojąc przed ludem zebranym u progów świątyni boga kapłan dokonywał uroczystych oględzin dzierżonego przez posąg Świętowita kielicha, napełnionego miodem. Znaczny ubytek napoju zwiastował nieurodzaj i mizerne zbiory, natomiast naczynie wypełnione po brzegi postrzegano jako dobry znak. Po oględzinach kapłan rozlewał na ziemię stary miód, po czym na nowo napełniał kielich, który po odprawieniu uroczystych modłów wracał do ręki Świętowita. Bóstwu składano też w ofierze przyprawiony miodem wielki okrągły kołacz - kapłan zwykł stawiać go pomiędzy sobą a zgromadzonymi przed świątynią wiernymi i zapytywać, czy jest spoza niego widoczny. Jeżeli można go było dostrzec, życzył zebranym, by nie mogli go zobaczyć w przyszłym roku.
  Najstarsze wzmianki o Święcie Plonów pochodzą z 1168r. i opisują obchody starosłowiańskich dożynek w Arkonie. Obrzęd dożynek prawdopodobnie związany był pierwotnie z kultem roślin i drzew, potem z pierwotnym rolnictwem.
  Wraz z rozwojem gospodarki folwarczno-dworskiej w XVIw. dożynki zagościły na dworach majątków ziemskich. Urządzano je dla żniwiarzy (służby folwarcznej i pracowników najemnych) w nagrodę za wykonaną pracę przy żniwach i zebrane plony. Tradycyjnie dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni. W różnych stronach Polski różnie je nazywano: Wyżynkami, Obrzynkami, Wieńcem, Wieńcowem, Okrężnem.
  Dożynkom towarzyszyły różne praktyki i do niedawna zachowane zwyczaje związane np. z ostatnią garścią, kępą lub pasem niezżętego zboża, które po żniwach czas jakiś pozostawiano na pustym już polu dla ciągłości urodzaju. Pozostawione na polu kłosy zwano przepiórką (na Mazowszu i Podlasiu), perepełką (na kresach wschodnich), brodą (we wschodniej części Mazowsza), kozą (w Małopolsce), pępem lub pępkiem (w poznańskiem); zwano je także wiązką, wiązanką lub garstką. Ścinane były uroczyście przez najlepszego kośnika, po czym wręczane były najlepszym żniwiarkom do uplecenia wieńca. Niemniej ważny był ostatni zżęty snop zboża, który w celu udekorowania przechowywano do Święta Godowego. W wielu regionach przyszłoroczny siew rozpoczynano z ziarna pozyskanego z tegoż właśnie snopa.
  Obchody dożynek rozpoczynały się wiciem wieńca z pozostawionych na polu zbóż, z kiści czerwonej jarzębiny, orzechów, owoców, kwiatów i kolorowych wstążek. Wieńce dożynkowe miewały zwykle kształt wielkiej korony lub koła. W przeszłości umieszczano w nich także żywe (z czasem sztuczne) koguty, kaczęta lub małe gąski, bo miało to zapewniać piękny i zdrowy przychówek gospodarski.
  Wieniec dożynkowy nazywany bywał "plonem", bo też i uosabiał wszystkie zebrane plony oraz urodzaj. Niosła go na głowie lub wyciągniętych rękach najlepsza żniwiarka, czasami z pomocą parobków i innych żeńców. Za nią postępował orszak odświętnie ubranych żniwiarzy, niosących na ramionach przybrane kwiatami, wyczyszczone kosy i sierpy.
  Wieniec niesiono do poświęcenia do kościoła, a następnie ze śpiewem w uroczystym pochodzie udawano się do dworu lub do domu gospodarza dożynek. Wieniec dożynkowy przechowywany był w stodole do kolejnego roku, do nowego siewu. Wykruszone z niego ziarna wsypywano do worków z ziarnem siewnym.
  W czasie dożynek organizowano biesiady z poczęstunkiem i tańcami, dawniej poprzedzane rytualnymi obrzędami i modlitwami.
  U schyłku XIXw., wzorem dożynek dworskich, zaczęto urządzać dożynki chłopskie, gospodarskie. Bogaci gospodarze wyprawiali je dla swych domowników, rodziny, parobków i najemników. W okresie międzywojennym zaczęto organizować dożynki gminne, powiatowe i parafialne. Organizowały je lokalne samorządy i partie chłopskie, a przede wszystkim koła Stronnictwa Ludowego, Kółka Rolnicze, Kościół, często także i szkoły. Dożynki w tamtych czasach były manifestacją odrębności chłopskiej i dumy z przynależności do rolniczego stanu. Towarzyszyły im wystawy rolnicze, festyny i występy ludowych zespołów artystycznych.
  Po II wojnie światowej gospodarzami dożynek byli zwykle przedstawiciele władz administracyjnych i różnych szczebli (od gminnych do centralnych) i miały one charakter polityczny (wyrażały poparcie dla ówczesnej władzy i polityki rolnej). Zachowywano w nich jednak elementy tradycyjne: uroczyste pochody z wieńcami i pieśni. Odbywały się na ogół w którąś z niedziel bliskich równonocy jesiennej. Towarzyszyły im także różne festyny ludowe. Gospodarzem dożynek centralnych (ogólnopolskich) zazwyczaj był I sekretarz partii komunistycznej, wraz z nim celebrował tę uroczystość przewodniczący Rady Państwa (do 1952 prezydent). Dożynki w czasach PRL-u były ważnym przedsięwzięciem propagandowym, mającym na celu podkreślenie siły tzw. "sojuszu robotniczo-chłopskiego", ważnego elementu władzy komunistycznej. Wykorzystywano je także do innych celów propagandowych, np. dożynki centralne obchodzone 11 września 1949r. odbyły się na wrocławskim Psim Polu (przy nieistniejącej już ul. Dożynkowej), wzbogacone były inscenizacją historyczną nazwiązującą do rzekomego wielkiego zwycięstwa średniowiecznego polskiego oręża nad Niemcami - bitwy na Psim Polu.
  Obecnie uroczystości dożynkowe mają zarówno religijny jak i ludowy charakter, powiązany z zabawą z okazji zakończenia zbiorów. Oczywiście podziękowania za plony składane są z reguły chrześcijańskiemu Bogu i Matce Bożej, rzadziej słowiańskim bogom - co nadal kultywują mniejszości wyznaniowe odwołujące się do etnicznych wierzeń Słowian.
  Ceremoniom dożynkowym przewodniczą Starosta i Starościna dożynkowi. Najpierw wnoszone są wieńce dożynkowe wykonane z kłosów zbóż, owoców, warzyw, polnych kwiatów. Następnie Starosta i Starościna wręczają bochen chleba upieczonego z mąki pochodzącej z ostatnich zbiorów Gospodarzowi dożynek. Gospodarzem najczęściej jest kapłan, a w przypadku dożynek świeckich - przedstawiciel lokalnej administracji państwowej bądź samorządowej. Następnie składane są symboliczne dary z najnowszych plonów, przetwory mięsne, owoce - często stanowią one wystawę osiągnięć lokalnych rolników. W przypadku, kiedy uroczystość ma charakter religijny, odprawiany jest obrzęd liturgiczny. Dożynki kończy najczęściej festyn ludowy.
  Zwyczajem stały się tez ostatnio liczące wielu uczestników pielgrzymki chłopskie do miejsc kultu religijnego, zwłaszcza do sanktuariów maryjnych, a w tym do sanktuarium na Jasnej Górze w Częstochowie. Tu odbywają się największe i najbardziej uroczyście obchodzone uroczystości dożynkowe. Uczestniczą w nich tłumy pielgrzymów i delegacje rolnicze z całej Polski, w tradycyjnych strojach, z darami z płodów ziemi, z wieńcami i chlebami upieczonymi z mąki pochodzącej z tegorocznych zbiorów.



  Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca to pradawne święto Słowian, przypadajace na okolice przesilenia zimowego (21-22 grudnia). Oryginalnie święto trwało kilka lub kilkanaście dni. Przez Słowian (obecnie również przez słowiańskich rodzimowierców) uznawane było za początek nie tylko nowego roku słonecznego, ale też liturgicznego oraz wegetacyjnego. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg - Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka - odchodzi stary rok, Stare Słońce umiera, a nowy rozpoczyna się - rodzi się lub odradza Nowe (młode) Słońce.
  Wszystkie ludy indoeuropejskie (i nie tylko) posiadają mity o narodzinach (odrodzeniu) Słońca lub odpowiadającego mu boga. Czas tego odrodzenia archetypowo zawsze przypada na okres końca grudnia, okolice przesilenia zimowego, co jest zrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę mitotwórczą siłę wielowiekowych obserwacji "odradzającego się" w tym czasie na niebie słońca, które we wszystkich kulturach tradycyjnych utożsamiane było z odpowiednimi bóstwami. Na okres przesilenia zimowego przypadały przykładowo największe święta pogańskiego Rzymu (Sol Invictus, Saturnalia).
  W mowie dawnych Słowian słowo god oznaczało rok. Oryginalnie nazwą Gody określano czas przejściowy pomiędzy starym i nowym rokiem (czas "styku" starego i nowego godu - stąd nazwa miesiąca "styczeń").
  Gody obchodzone były w sposób wesoły - czas spędzano na ucztach, zabawach i radowaniu się, co symbolizowało nadzieję na rychły powrót ciepłych dni i koniec bardzo trudnej zimy - koniec czasu śmierci, rozpoczęcie czasu obrastania nowego Słońca w siłę. Stąd przesunięcie terminu "gody" do dzisiejszej terminologii, w której słowa gody, godowanie, godny oznaczają bogate uczty i biesiady (w szczególności weselne) i doniosłą wspaniałość.
  U Słowian przesilenie zimowe poświęcone było także duszom zmarłych przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać, palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty, z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw. Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku, np. pogodę i przyszłoroczne zbiory. W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby ostatniego zżętego snopa żyta. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew.
  Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na Śląsku) tzw. Podłaźniczka - udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem. Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu. Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju.
  Na przełomie XVIII i XIXw. tradycję dekorowania snopa żyta niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemczech zwyczaj dekorowania choinki, która ostatecznie stała się niejako symbolem innego święta, jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie.
  Wiele pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznym (w tym np. wspomniane już ścielenie słomy lub siana pod obrusem) nadal powszechnie praktykowana jest w wielu domach po dziś dzień, choć z czasem nadano im chrześcijański wydźwięk i interpretację. Na przykład ważnym elementem pradawnych Szczodrych Godów było rytualne obchodzenie domów z figurą symbolizującą nowonarodzone w dzień przesilenia Słońce. Zwyczaj ten zmieszał się z mitologią chrześcijańską, dając różne wersje przypowieści zwiastowania gwiazdą betlejemską, zwyczaj wyglądania pierwszej gwiazdy, a także bardzo ważny atrybut obchodzących domy kolędników - gwiazdę. Również wyraz "kolęda" pierwotnie oznaczał radosną pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia zimowego. Inna etymologia wiąże słowo kolęda z przeniknięciem na obszar słowiańszczyzny łacińskiego słowa calendae, którym określano początek nowego roku - taka interpretacja jest zgodna z przytoczonym w poprzednich akapitach etymologii nazwy "Gody".



(Źródła: Wikipedia, Slowianie)


Tel.: (56) 46 82 777
Email: zs_orsza@op.pl
Logowanie
Nazwa
Hasło

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło